Nekla - nekla.eu

historia-2.jpg 751e18f06f46f7ba6e9b9e07d03ceda2
Hitlerowski Obóz Pracy Dzieci w Siedlcu koło Kostrzyna
2016-05-07 Artur Kaczmarski
Powrót
Drukuj
Pdf
Wyraź
opinię

Hitlerowski Obóz Pracy Dzieci w Siedlcu koło Kostrzyna

Kinderlager Heimdorf Warthegau

Niemcy podczas II wojny światowej stworzyli sieć obozów koncentracyjnych dla dzieci i młodzieży. Więziono w nich dzieci polskie, czechosłowackie, radzieckie, jugosłowiańskie, francuskie i inne. Tworzono także specjalne obozy germanizacyjne dla dzieci przeznaczonych, na podstawie specjalnych badań rasowych, do germanizacji i przekazywanych rodzinom III Rzeszy.

Z kolei obozy pracy przymusowej stanowiły zaplecze darmowej siły roboczej. Taki obóz, dziecięcy i przymusowy, powstał w pałacu w niedalekim od Nekli Siedlcu, nazwanym przez Niemców Heimdorf. Obóz Kinderlager Heimdorf Warhegau, jak brzmiała jego oficjalna nazwa, obejmował gospodarstwa rolne majątku Mielżyńskich w tym majątki w Iwnie, Siedlcu i Wiktorowie.

Ignacy Mielżyński rozbudował w okresie międzywojennym istniejący majątek Iwno (często wykupując z rąk niemieckich) tak, że liczył on 3700 hektarów. W Siedlcu powstała gorzelnia i suszarnia ziemniaków. Na bazie tych majątków powstał niemiecki zarząd pod nazwą Gutsverwaltung Heimdorf, a jego rządcą ze strony niemieckiej został Niemiec Walther Bartz, powołany później do wojska, a na jego miejsce ustanowiono rządcą von Kobylańskiego. Kierującym bezpośrednio pracami polowymi był mieszkaniec Gułtów Józef Walczak. Na początku 1941 roku, wobec braku okolicznej siły roboczej, co wiązało się z licznymi wywózkami na roboty przymusowe, powstał pomysł zatrudnienia dzieci w majątku (przecież według doktryny państwa hitlerowskiego Polacy byli podludźmi i niewolnikami). W miejsce istniejącego dotychczas w Siedlcu opuszczonego już obozu żydowskiego, mieszczącego się w pałacu barokowo-klasycystycznym z około 1770-75 roku, skierowano przymusowo do pracy dziewczynki z powiatu średzkiego w wieku od 11 do 14 lat. Niemiecki Urząd Pracy w Środzie Wlkp. wysłał pisma o obowiązku stawienia się dziewczynek do urzędu, a tam po badaniu lekarskim wozami konnymi przewieziono je do pałacu w Siedlcu. W pałacu każda dziewczynka otrzymywała swój przydział miejsca na podłodze wyściełanej słomą, a okrytej kocem, miskę kubek i metalową łyżkę. Do przykrycia podczas spania należał się drugi koc. Mycie zapewniono w misce z zimną wodą. Inne warunki zapewniające poziom higieny nie obowiązywały. Wyżywienie przygotowywała kuchnia, w której pracowały dziewczęta. Kucharką była Polka, Józefa Sołtysiak. Przygotowane wyżywienie to trzy posiłki w formie zupy, do tego chleb (jeden bochenek na kilka dni) raz na miesiąc kubek cukru, i trzecia część kostki masła. Obiad był przeważnie w formie zupy (grochowa, krupnik, jarzynowa). Dzień pracy rozpoczynał się o godzinie 6 rano pobudką, zaraz też wydane było śniadanie z polewką i ziemniakami, a o godzinie 7 wymarsz do pracy. Zakres wykonywanych prac polowych to pielenie, przerywanie buraków cukrowych, wiązanie i ustawianie snopków podczas żniw, zbieranie ziemniaków za konną kopaczką. Prace te, niezależnie od warunków atmosferycznych, odbywały się w polu pod nadzorem włodarza. Zimą prace obejmowały łuskanie kukurydzy, czyszczenie zboża i jego workowanie, przebieranie grochu, oprzęt zwierząt. Praca z przerwami na posiłek trwała latem od 6 do 20 a zimą od 7 do 19. Obciążenie pracą dla dziewcząt było nadmierne. Zdarzały się omdlenia i zasypianie podczas prac. Wydatek siły był nadmierny dla tego wieku. Jedno, co można stwierdzić, że włodarz Polak nie stosował  przemocy wobec dziewcząt, jednak sam fakt nadzoru przez rządcę Bartza poruszającego się konno z psem i batem (którego nie wahał się używać), stwarzał atmosferę zagrożenia i przymusu. Obszar wykonywanych prac to majątek Siedlec, ale także Wiktorowo i Iwno. Część dziewcząt była oddelegowana do Iwna, gdzie funkcjonował ośrodek Hitlerjugend (ośrodek szkoleniowy niemieckiej młodzieży hitlerowskiej), a niektóre pracowały u niemieckich gospodarzy. Pod żadnym pozorem dziewczęta nie mogły opuścić ośrodka w Siedlcu, chociaż sam pałac nie był strzeżony. Strach przed represjami, jakie mogły dotknąć rodzinę w razie nieposłuszeństwa, był najlepszym strażnikiem. O uczęszczaniu do szkoły nie było mowy, a gdy padła propozycja nauki w języku niemieckim, gremialnie jej wszystkie odmówiły. Rekompensatą braku szkoły były wieczory, podczas których dziewczęta śpiewały polskie piosenki i deklamowały wierszyki. Obóz istniał do 1945 roku, gdy nadeszło wyzwolenie przez wojska sowieckie. Dziewczęta nie otrzymały żadnych dokumentów świadczących o ich pracy. Wszczęte przez Instytut Pamięci Narodowej 12 września 2001 r. śledztwo pozwoliło potwierdzić istnienie obozu, fakt skoszarowania, oderwania od rodzin  i zmuszania do prac polowych po kilkanaście godzin dziennie. W ten sposób dziewczynkom z Nekli i okolic oderwanych od rodzin, zmuszanych do pracy ponad siły zabrano beztroskie dzieciństwo.

 

Wspomnienia Marii Osik z domu Wysockiej.

Było to w roku 1942. Trwała wojna z Niemcami. Ja, Maria Osik z domu Wysocka mieszkająca w Nekli miałam wtedy 13 lat. Otrzymałam wezwanie od władz hitlerowskich w Środzie Wielkopolskiej, a konkretnie z Arbeitsamtu. (Urzędu Pracy). Wezwanie wstrząsnęło mną, byłam przecież dzieckiem, co miało znaczyć to wezwanie?

Byłam pełna obaw, co też się ze mną stanie. Ponieważ nie było żadnej komunikacji ze Środą, do urzędu zawiozła mnie rowerem moja siostra Irena. Na miejscu oczekiwała już duża, około 60 osobowa grupa dzieci, przeważnie z powiatu średzkiego. Rozpoczęto rejestrację, a po niej nastąpił załadunek na furmanki podstawione pod urząd. Tymi konnymi wozami podwieziono nas do obozu w nieznanej mi miejscowości. Droga nam się dłużyła, było zimno i głodno. Furmanki poruszały się niespiesznie. Przywieziono nas do miejscowości nazwanej przez Niemców Heimdorf. Był tam stary pałac, w którym wyremontowano 3 pomieszczenia na górze. Na podłodze rozesłano słomę, którą przykryto szarymi kocami. Do przykrycia otrzymałyśmy pledy. Tak to zaczęłyśmy życie obozowe w podłych warunkach, my dzieci pozbawione rodzinnego wsparcia. Kierownikiem obozu (włodarzem) był Józef Walczak. Przez pierwszy okres wieczorami rozlegał się rozpaczliwy płacz tęskniących dzieci. Na dole pałacu znajdowała się kuchnia, w której główną rolę grał duży kocioł. Obiady w kuchni gotowała kucharka ze wsi, mając do pomocy jedną z dziewczynek. Kuchnia wyposażona była w miski. W nich otrzymywałyśmy stałe menu. Na śniadanie jadłyśmy zupę zalaną mlekiem, w południe na pole przywożono zupę ugotowaną z różnych składników, trudnych do zidentyfikowania ersatzów. Wieczorem otrzymywałyśmy miskę ugotowanych w łupinach ziemniaków. W ramach prowiantu dostawałyśmy tygodniowo nabierkę marmolady z buraków, dwa małe chleby specjalnie dla nas wypiekane, a zawierające ziemniaki, 1 szklankę cukru oraz raz na 3 tygodnie ćwiartkę kostki masła. Nigdy nie otrzymałyśmy mięsa lub jego przetworów, sera lub innych podobnych wiktuałów. Najgorzej zaś było z higieną osobistą. Nie dostarczano żadnych środków do mycia lub prania, żadnych środków higieny osobistej, a przecież byłyśmy dziewczynkami w okresie dojrzewania. Nie otrzymywałyśmy żadnej opieki lekarskiej czy też lekarstw, odzieży ochronnej i butów. Na nasze przyjęcie obóz był organizacyjnie przygotowany. Każda dziewczynka otrzymała zestaw narzędzi do robót polowych: haczkę, grabie, łopatę itp. Codziennie rano obywała się zbiórka o godzinie 7 rano. Na tym apelu liczono nas. Wiosną pracowałyśmy przy przerywce buraków, pieleniu i hakaniu na polach z marchwią, ziemniakami czy też innymi warzywami. Gdy i to wykonałyśmy, zbierałyśmy kamienie na polach. Praca w polu trwała w lecie od rana do wieczora, we wszystkie soboty i niedziele. W czasie sianokosów grabiłyśmy siano, które ładowałyśmy na wozy. Podczas żniw za kosiarkami wiązałyśmy snopki i ustawiałyśmy w sztygi. Jesienią były wykopki. Całe pola były obsadzone ziemniakami, burakami itp. warzywami. Ziemniaki wybierano maszynami, ale tam gdzie nie mogły one wjechać, my wybierałyśmy motykami. Podzielono nas na pary i wyznaczano zakres pola, około 30 do 40 metrów. Zbierałyśmy je w duże kosze, musiały być pełne i zanosiłyśmy na pryzmy. Były dokładnie liczone. Ta praca była ponad siły dziewcząt. To po niej zostawał ból całego ciała. Sporo ziemniaków pozostawało w ziemi, wdeptane i niezauważone. Dlatego też bronowano jeszcze pole, już po przymrozkach i ponownie musiałyśmy zbierać ziemniaki.  Z burakami i innymi warzywami było jeszcze gorzej, gdyż pozostawiano je do opadów śniegu i wtedy rękoma musiałyśmy je wyrywać kompletnie zmarznięte. Trochę lepiej było w okresie zimowym, ale cały czas zabezpieczono dla nas pracę. Pracowałyśmy przy przerzucaniu mierzwy w pryzmie, pracowałyśmy w magazynach przy przesypywaniu zboża lub jego workowaniu oraz transportowaniu do innego magazynu. Przywożono worki z grochem i musiałyśmy go przebierać. Będąc dziećmi, nie zdawałyśmy sobie sprawy, jak oddaleni jesteśmy od domu i którędy do niego dotrzeć. Bo o przemieszczaniu się zwykłą drogą nie mogło być mowy. Miałyśmy przecież zakaz opuszczania obozu. Po ponad roku, zimą, po sobotniej pracy, zwolnione potajemnie z pracy w niedzielę, kierowani przez bardziej zorientowaną w terenie i bardziej zaawansowaną wiekowo Kazię Głowacką ze Starczanowa, poprowadzone polami i lasami dotarłyśmy do domów w Nekli. Ze strachu często wracałyśmy rano w niedzielę do obozu. Ponieważ szkoły i kościoły zamknięto, nie było żadnego życia duchowego. Nie chodziłyśmy do szkoły, nie uczyłyśmy się, nie miałyśmy książek, zeszytów czy ołówków. Owszem zaproponowano nam naukę w szkole niemieckiej, oczywiście w języku niemieckim, ale odmówiłyśmy. Po dłuższym czasie przewieziono nas do Iwna (wtedy Weidensee), gdzie mieszkałyśmy w małym domku. Prace wykonywałyśmy takie same, do pracy przydzielono dodatkowo ogrodnika. Po pewnym  czasie przewieziono nas do Siedlca (Heimdorf), do starego domu, gdzie byłyśmy już do końca wojny. Nic nie wiedziałyśmy o wojnie, sytuacji na froncie. Dlatego zaskoczone byłyśmy słowami żony Treuhändlera (powiernika), gdy jak zwykle stałyśmy na apelu:

Dzieci, wracajcie do domu, wojna się dla was skończyła. Okazało się, że oni byli już spakowani, gotowi do wyjazdu, a my nie wiedziałyśmy co zrobić. Szosy zapchane były wojskiem i uciekinierami, my bez dokumentów, a niektóre do domu miały daleko. Szłyśmy więc do domu lasami i bocznymi drogami.

Obecnie trudno jest potwierdzić formalnie istnienie obozu. Dokumentacja obozu w Środzie została spalona, obóz był zakamuflowany. Próby stworzenia dokumentacji sprawiały trudności z uwagi na zmianę nazwisk dziewcząt w przypadku wyjścia za mąż. Dobre wyniki przyniosła audycja telewizyjna „Dopóki żyje ostatni świadek” nadana w programie drugim TVP w dniu 29.07.1998 r., który prowadziła redaktor Agnieszka Siwek. Akcję poszukiwawczą rozproszonych dziewcząt prowadziła też jedna z nas Alicja Mańkowska (zamężna Kaczanowska) mieszkająca w Goleniowie. Jednak zarówno śledztwo prowadzone przez IPN, jak i powyższe działania nie przyniosły szerszych efektów. Nadal Kinderlager Heimdorf okryty jest zasłoną milczenia. Dzieci przeżyły obóz pracy, ale wiele z nich zapłaciło utratą zdrowia, chorobami i wczesnym zgonem. Ja zapłaciłam próchnicą zębów i ich całkowitym zniszczeniem.

Niech pamięć o cierpieniu tych młodych osób z naszego terenu nie zaginie.


Dziewczęcy pamiętnik z tego czasu. Wpis Stanisławy Tomczak 

Śledztwo IPN

 

Śledztwo, wszczęte przez Instytut Pamięci Narodowej w dniu 12 września 2001 r., sygnatura akt S 73/01/Zn, dotyczące obozu pracy przymusowej dla nieletnich dziewcząt, potwierdziło jego funkcjonowanie w latach 1941–1945 w miejscowości Siedlec (Heimdorf) koło Kostrzyna Wlkp.

W toku śledztwa ustalono, iż obóz noszący nazwę Kinderlager Heimdorf Warthegau znajdował

się na terenie majątku rolnego. W nim to zmuszano kilkunastoletnie dziewczęta do niewolniczego wykonywania pod nadzorem, przez kilkanaście godzin dziennie, wszelakiego rodzaju ciężkich prac rolnych, pozbawiając je wolności. Wykonywanie pracy ponad siły, w oderwaniu od rodzin, stwarzało zagrożenie życia, a potęgował to brak podstawowych warunków higienicznych. Próby znalezienia dokumentacji obozu spełzły na niczym, uzyskano bowiem od Niemców informację o braku dokumentów na ten temat. Wobec niewykrycia sprawców śledztwo w 2004 r. umorzono.

 

Na podstawie zebranych materiałów opracował

Michał Pawełczyk

 

 

LISTA DZIEWCZĄT OBOZU PRACY SIEDLEC (niekompletna)

L.p.

Nazwisko

Imię

Zamężna

Miejsce pochodzenia/zamieszkania

1

Bordowicz/Kliks/

Alicja

Turbańska

Nekla/Poznań

2

Błaszyk

Halina

Daniłkiewicz

Koszalin

3

Ciesielczyk

Zofia

Bilska

Nekla

4

Czwojdrak

Stanisława

Furmanek

Środa

5

Dworzyńska

Józefa

Kaczmarek

Kostrzyn

6

Głowacka

Kazimiera

Staszak

Nekla

7

Głowacka

Teresa

Raszewska

Nekla

8

Gruntowa

Urszula

Śmierzchalska

Środa/Poznań

9

Haremska

Halina

Huzeman

Skotniki

10

Haremska

Helena

Stachowiak

Środa

11

Hedzielska

Czesława

Kaleta

Giecz 

12

Hylak

Irena

Sinecka

Śnieciska/Kosmowo/Żydowo

13

Jagiełła

Maria

 

Nekla/Anglia

14

Jankowiak

Maria

 

Barczyzna/Nekielka

15

Jasińska

Bogumiła

Graczyk

Gułtowy 

16

Jezierska

Lucyna

 

Tulce

17

Kapitan

Monika

Górczak

Gułtowy/Poznań

18

Kruszona

Zofia

 

Nekla

19

Krychowska

Pelagia

Łażewska

Pętkowo

20

Kujawa

Zofia

 

Nekielka

21

Leciej 

Maria

Jandy

Gułtowy/Gniezno

22

Łachajczyk

Henryka

 

Nekla

23

Manikowska

Alicja

Kaczanowska

Nekla/Goleniów

24

Mańkowska

Stefania

 

Kostrzyn

25

Mądra

Helena

Skrzypczak

Gułtowy/Poznań

26

Misiurna

Halina

 

Środa/Szczecin

27

Miśkiewicz

Kazimiera

 

Środa

28

Miśkiewicz

Halina

 

Środa

29

Molik

Halina

 

 

30

Nawrot

Irena

Szopka

Poznań

31

NN

Alfreda

 

Kostrzyn

32

Nowicka

Bronisława

Frąckowiak

Środa

33

Nowicka

Halina

 

Nekla/Śnieciska

34

Otta

Wiesław

 

Poznań

35

Pawlak

Maria

 

Nekla

36

Płuciennik

Krystyna

Kawaler

Żagań

37

Politowicz

Melania

Sokolińska

Nekla/Gniezno

38

Pruchniewicz

Teresa

Śmigielska

Środa 

39

Przybylska

Maria

Pałasz

Targowa Górka

40

Romecka

Maria

 

Zasutowo

41

Socha

Kazimiera

Mikulska

Murzynowo Kościelne

42

Sójka

Janina

 

Giecz

43

Staszak

Józefa

 

Jarosławiec

44

Tomczak

Stanisława

 

Środa

45

Tylska

Krystyna

Kaźmierska

Rusiborek

46

Urbańska

Irena

Luberska

Zaniemyśl

47

Wieland

Gertruda 

Szumigała

Środa

48

Wiśniewska

Antonina

Kulińska

Środa

49

Wysocka

Maria

Osik

Nekla

50

Zbierska

Joanna

 

Czerlejno

51

brak informacji

Bronisława

Kabat

 

52

brak informacji

Aniela

Stasińska

 

Powrót
Drukuj
Pdf
Wyraź
opinię