Nekla - nekla.eu

historia-2.jpg 5c0aa38b6e0e83ad39ed793b0b13961b
POWIĄZANE GALERIE
Historii łyk - „Wyrwani z gniazda” w NOK
2017-03-24 Artur Kaczmarski
Powrót
Drukuj
Pdf
Wyraź
opinię
artykuł archiwalny
Niedzielne popołudnie, leniwy czas przytulania pilota do telewizora, spacerów czy spotkań rodzinnych… a jednak dziś ja, jak wielu innych, podnoszę się z wygodnej sofy i zmierzam do NOK-u, by uczestniczyć  w  wydarzeniu: „Wyrwani z gniazda 1939-1944”. Na miejscu ze zdumieniem odkrywam, że wielka sala pełna jest ludzi oczekujących na rozpoczęcie spotkania – szybko przeliczam pobieżnie – będzie ponad 250 osób! Aż tylu? Skąd takie zainteresowanie?
Spotkanie rozpoczynają Burmistrz M i G Nekla Karol Balicki i organizator spotkania Jerzy Osypiuk,  pasjonat historii i  prezes NSK.  Po kilku słowach wstępu wygłoszonych przez Burmistrza, Jerzy Osypiuk wita przybyłych gości, przede wszystkim adresatów potkania: potomków rodzin wypędzonych Wielkopolan oraz wita i przedstawia prelegentów: Jacka Kubiaka,  dr Agnieszkę Łuczak,  Józefa Bancewicza,  Henryka Walendowskiego, Grzegorza Kucharczyka,  Elżbietę Sobiak Rybarską,  Magdalenę Blumczyńską  oraz dra Karola Górskiego. 
Rangi  wydarzeniu nadaje patronat honorowy i obecność Senatora RP p. Roberta Gawła z małżonką, Zarządu Stowarzyszenia Kombatantów Południowa Wielkopolska z siedzibą w Pleszewie, radnych powiatowych Czesława Borkowskiego i Janusza Balcerzaka, przewodniczącego rady Czesława Kozielskiego. Transmisja internetowa portalu Nowa Września oraz obecność ekipy TVP3 Poznań, dziennikarzy Radia Merkury i Radia Września świadczą o tym, że przekaz ze spotkania trafi do szerszego grona odbiorców.  
W pierwszej kolejności głos zabiera p. Jacek Kubiak, dziennikarz i reżyser filmów dokumentalnych o tematyce historycznej oraz współautor Wystawy Związku Miast Polskich i publikacji pt. „Wypędzeni  1939… Deportacje obywateli polskich z ziem wcielonych do III Rzeszy”. Wyjaśnia, skąd wzięło się jego zainteresowanie tematem i opowiada o zbieraniu materiałów – o swoim zdziwieniu, gdy tak wielu ludzi chciało się podzielić swymi wspomnieniami, powrócić do przeszłości. Jego rozmówcy chcieli, by przetrwała pamięć o minionych dniach,  chcieli wyrzucić z siebie ból i gorycz, chcieli zostać wysłuchani… Tkwił w nich ogrom cierpienia, które nie zostało opowiedziane. Trauma przeżycia, gdy w jednej sekundzie zawalił się świat, zburzona przyszłość, przekreślona młodość – to tragizm setek tysięcy osób, nieopłakany, stłumiony, zapomniany. Pan Redaktor interesuje się szczególnie losami Polaków z terenów wcielonych do III Rzeszy, tych, którzy zostali deportowani, wysiedleni, wypędzeni z rodzinnych domów i stron, wywiezieni  do GG, do Niemiec, do Rosji. Tłumaczy powody pominięcia tej martyrologii przez historię Polski powojennej – wysiedleni to najczęściej właściciele ziemscy, ci, którzy przed wojną  „coś posiadali” – a więc warstwa społeczna niewygodna dla władz komunistycznych. Sama deportacja wynikała z paktu Ribbentrop – Mołotow, więc rząd zależny od ZSRR starał się tego nie eksponować.  A przecież w świetle międzynarodowego prawa deportacja jest ZBRODNIĄ… 
Na widowni cisza, nie przerywa jej żaden niepożądany dźwięk, płyną słowa… słowa składne, proste a jednocześnie poruszające, na pozór spokojne, a jednak wyczuwa się w nich zaangażowanie, autentyzm, żarliwość…  Na koniec wystąpienia, by nie pozostawić niedosytu, zaproszenie do odwiedzenia wystawy i strony internetowej Wpędzeni 1939. Brawa… Nieoceniony Jurek dorzuca, by w „Dziennikach” księdza Stanisława Śniatały, proboszcza dobrzyckiego i dziekana koźmińskiego, odszukać fragmenty dotyczące wspólnego pobytu na wygnaniu  w Grębowie w GG z Rozalią Żółtowską, właścicielką ziemską z Nekli.
Kolejny punkt programu to prelekcja i prezentacja p. dr Agnieszki Łuczak, historyka, naczelnik Biura Edukacji Narodowej w Instytucie Pamięci Narodowej w Poznaniu.  Przywołuje ona dokumenty wskazujące, że ziemie wcielone miały zostać zgermanizowane w ciągu 10 lat – ziemie, nie ludzie. Doświadczenia niemieckie z okresu zaborów pokazały, że Polacy nie dają się łatwo wynarodowić, stawiają opór. Stąd pomysł eksterminacji elit intelektualnych: aresztowania, publiczne egzekucje na rynkach 14 miast Wielkopolski. W niemieckim „Dzienniku” z 14 X 1939r. sam J. Goebbels pisał: „na Polaków działa jedynie przemoc. Są przy tym tak głupi, że nie skutkują wobec nich żadne argumenty. Właśnie w Polsce zaczyna się Azja. Kultura tego narodu jest poniżej wszelkiej krytyki. Cienki nalot kultury posiada jedynie warstwa ziemiaństwa i stanowi ona źródło oporu…” Równie ciekawe i zaskakujące są fragmenty wspomnień Ireny Żórawskiej o obozie w Cerekwicy (osadzono tam 270 osób a 10 XII 1939r. wywieziono 251 osób do GG).; relacji Krzysztofa Skubiszewskiego z wysiedlenia z majątku w Borzykowie 30 XI 1939r.. (z obozu w Dobrzycy wywieziono ludzi do GG ). 
Wiedza, dociekliwość, materiały źródłowe, dane liczbowe, zdjęcia – miły głos o łagodnym brzmieniu kreśli w mojej wyobraźni obrazy pełne przemocy, cierpienia, smutku. .. Słuchacze milczą, pogrążeni w zadumie.
Płynie opowieść o Verwalterach – niemieckich zarządcach przejmujących majątki, by je rozgrabić i zrujnować, a potem przenieść się do kolejnych włości i dalej bogacić się na ludzkiej krzywdzie. Do tego 7 instytucji Goeringa i Himmlera, które rywalizują ze sobą w wywózce dóbr kultury. W Polsce przed wojną istniało ok. 650 majątków ziemskich, z czego rozgrabiono 1/3. Wysiedlenie w liczbach zebrane przez prof. Marię Żółtowską ukazuje, że w okresie od XII 1939r. do 15.03.1941r.  wywieziono 280 tys. Polaków i Żydów, a 60% wywiezionych z całego kraju to Wielkopolanie. (Ponad 500 osób z gminy Nekla – dopowiada Jurek)
Prezes Związku Sybiraków, p. Józef Bancewicz, urodzony na zesłaniu,  przywołuje historię deportacji na wschód, sięgającą czasów Stefana Batorego, przez zsyłki wojenne aż do internowań komunistycznych. Według źródeł  na skutek układu Ribbentrop - Mołotow wywieziono ok. 1,5 mln Polaków. Prelegent opowiada o rodzinnym zdjęciu, na którym rodzeństwo i rodzice jego zdaniem wyglądali „całkiem dobrze” – dopiero matka wyjaśniła mu, że to, co widzi, to efekty opuchlizny głodowej…  Wykład wzbogacają ciekawostki z życia zesłańców, zasłyszane od bliskich, pokazane zdjęcia.  Na mapie zaznaczone miejsca, do których trafili żołnierze z armii Andersa: Indie, Iran, Palestyna, Afryka, Meksyk, Anglia, USA (tu początkowo internowani wraz z Japończykami i Niemcami!). Kolejny slajd – kształtowanie granic Polski w czasie II wojny światowej. Wrażenie robią zestawienia liczbowe strat ludności polskiej: w 1939r było nas 35 mln, a w 1945r. już tylko 22 mln…
Przed oczyma stają mi stosy ciał w obozach koncentracyjnych, pola walki zasłane trupami żołnierzy, zbombardowane miasta i wsie… zginęło 13mln ludzi… więcej – bo przecież w tym czasie rodziły się dzieci… czy można tak po prostu zapomnieć o takiej tragedii?
Pan Józef Bancewicz przywołuje słowa kardynała Wyszyńskiego wypowiedziane w sanktuarium w Dąbrówce Kościelnej k/Kiszkowa w 1951r., że ziemie polskie są w stanie wyżywić  70 mln ludzi – a w 2012r. mieliśmy zaledwie 38mln. Stąd żartobliwe zakończenie: „Rozmnażajmy się ku chwale ojczyzny” i apel o to, by wychowywać młode pokolenia w duchu pracy nad sobą. „Bo człowieka można pozbawić wszystkiego, zabrać mu wszystko – prócz wiedzy i systemu wartości, wiary w Boga.”
Piękna lekcja historii, żal trochę, że na sali brak młodzieży, tych, do których mówić należy przede wszystkim, bo kto im opowie? Kto wytłumaczy? Niegdyś, w domach, dziadkowie wpajali dzieciom patriotyzm ,snując wspomnienia o powstaniach i bojach… dziś media manipulują faktami , a szkoła  „dobrej zmiany” wyrzuca z podręcznika czasy zagłady…
Jerzy Osypiuk, zapowiadając następne wystąpienie podkreśla, że Sybiracy mają w Poznaniu swój pomnik – wypędzeni nie mają nic… i to właśnie stara się naprawić Społeczny Komitet Budowy Pomnika Wypędzonych Wielkopolan kierowany przez p. Henryka Walendowskiego.  Zaprezentowana  zostaje koncepcja lokalizacji pomnika w śródmieściu, w pobliżu Dworca PKP (bo przecież to kolej była głównym środkiem transportu wypędzonych). Podziwiamy projekt pomnika autorstwa p. Mączki, dowiadujemy się o problemach administracyjnych i urzędowych z realizacją zamierzenia.
Przykład – jeden z wielu – lekceważenia przez władze inicjatyw społecznych, marnotrawienia zaangażowania ludzi, odbierania społeczeństwu prawa decydowania o tym, co ich dotyczy… a na sali nadal cisza , choć minęły już niemal 2 godziny… Nawet technika oddaje hołd powadze tematu, bo wszechobecne dzwonki komórek tym razem nie zakłócają skupienia…
Pan Henryk jutro skończy 81 lat… życzenia i kwiaty od Nekli są miłym akcentem spotkania. Można wesprzeć inicjatywę Komitetu, kupując cegiełkę za 10, 20, 50zł.
Spojrzenie socjologa prezentuje p. Grzegorz Kucharczyk, kierownik Muzeum Martyrologii Wielkopolan Fort VII w Poznaniu. „Historia to nasze korzenie, a odcięcie korzeni powoduje obumarcie”. W Forcie VII wystawa porusza 2 wątki: ofiar rozstrzeleń i ścięć na ul Młyńskiej, zamęczonych przez gestapo – i wątek wypędzonych. Są tam zaprezentowane fotografie zesłańców ukazujące rzeczywistość zestawione z fotografią propagandy niemieckiej, która rzeczywistość kreowała na potrzeby przekonania Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Przedmioty, wspomnienia, informacje zebrane w Forcie VII można i warto oglądać, neklanie jeszcze w tym roku planują wycieczkę właśnie na Cytadelę. 
Wyrwani z gniazda zostali także więźniowie obozów koncentracyjnych. Zmuszani do niewolniczej pracy, żyjący w nieludzkich warunkach, skazani na okrutną śmierć. Ich rodziny często nie wiedzą, co ich spotkało, jakie były ich losy po aresztowaniu, jak, gdzie i kiedy umierali. Pani Elżbieta Sobiak – Rybarska jest założycielką Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych.  Rozpoczyna swoją wypowiedź, cytując wytyczne Adolfa Hitlera (z 22 VIII 1939, Obersaltzberg), skazujące Polaków na wynarodowienie.  Opowiada o poszukiwaniach informacji o losie swojego dziadka, o sfałszowanym przez Niemców akcie zgonu z Dachau więźnia Romana Durka nr 10568. O odnalezieniu akt akcji T4 – likwidacji transportu więźniów do zamku Hartheim.  Łamiącym się ze wzruszenia głosem obiecuje Dziadkowi, że zrobi wszystko, by przywrócić mu godność i honor, wartości, o które walczył do samego końca. 
Łza się w oku kręci.. jakoś nawet gaworzenie małej dziewczynki z tylnego rzędu przestało przeszkadzać, pomyślałam: ona ma prawo tu być, to dla niej trzeba ocalić pamięć o tych ludziach, dla tego pokolenia trzeba odgrzebywać strzępki wiedzy, by sięgnąć do autorytetów, wzorów prawdziwych bohaterów…
Prelegentka przestrzega przed zaniedbaniem, wzywa do ratowania śladów historii –  dziś, gdy buldożery wyrównują teren kompleksu Mauthausen – Gusen, skrwawiona ziemia 50 obozów w Austrii przestanie wołać o sprawiedliwość, głos ofiar zamilknie… Stowarzyszenie Rodzin Ofiar zapala światełka pamięci, uczestniczy w Pielgrzymkach Pamięci, prowadzi projekty edukacyjne, walczy o prawdę o obozach śmierci. 
Pani Magdalena Blumczyńska z Wielkopolskiego Towarzystwa Genealogicznego „Gniazdo” zwraca uwagę na brak oznaczenia na mapie wysiedleń  punktu zbornego w klasztorze  w Pobiedziskach, z którego 9 XII 1939 r. wywieziono 2,5 tys. ludzi (ze Swarzędza, Kostrzyna, Murowanej Gośliny), wśród których znalazło się ok. 500 osób (100 rodzin) z Pobiedzisk i najbliższej okolicy. Szczegóły zawarte są w artykule w Roczniku Towarzystwa z 2014r. (Jurek dopowiada, że punkt zborny istniał też w Czerniejewie, opowiada o nim p. Zofia ze Strzyżewskich– Spławska z Nekli, wysiedlonych transportowano koleją do Łodzi ze stacji w Szczytnikach Czerniejewskich.)
Syn powstańca wielkopolskiego z Pobiedzisk, kierownik katedry w Wyższej Szkole Logistyki, dr Karol Górski, prezentuje treść swojego wystąpienia w uroczystości upamiętniającej ofiary wysiedleń i deportacji w Niemczech. Jako przedstawiciel pokolenia obdarzonego pamięcią komunikatywną (wiedzą uzyskaną bezpośrednio od ofiar – uczestników wydarzeń, członków rodzin) , w emocjonalnym przekazie cytuje słowa niemieckiego pisarza Alfreda Ernsta Johanna: „Prawo do ojczyzny jest przyrodzonym prawem każdego człowieka…”
Spotkanie podsumowuje senator Robert Gaweł, który przywołuje liczne przypadki związane z wypędzeniami przedstawicieli swojej rodziny. Stawia pytania o przyczyny przekłamań historycznych i częste odwracanie pojęć, wskazując na owoce II wojny światowej i współczesne trudności z odbudowaniem elit intelektualnych narodu. Dziękuje organizatorowi spotkania Jerzemu Osypiukowi za budowanie wspólnoty i świadomości społecznej, a  burmistrzowi za wspieranie takich inicjatyw. Uzupełniają wypowiedzi gości:
Pan Daniel Rossa z Pleszewa, były więzień 3 obozów, transportowany pociągiem z Lubonia z oznaczeniem DJ (Żydzi, do natychmiastowej likwidacji), szczęściem trafia nie do Oświęcimia a do Żabikowa i Gross Rosen…  Jego siostra  w wieku 11 lat ważyła 13 kg…
Pan Tadeusz Blumczyński  opisuje podróż rodziców z półtoraroczną siostrą z Młyniewa pod Grodziskiem, w wagonach bydlęcych do Warszawy, pobyt w Niepokalanowie, gdzie dzięki opiece zakonników ojca Kolbego  przetrwali kilka miesięcy.
Pani Marta Przybyla silnym głosem wzywa do otwartego głoszenia prawdy o ludziach wypędzonych – by nie przekłamywać historii dyplomatycznymi określeniami „wysiedleni”, „przesiedleni”. Pokazuje ogrom upokorzenia – odciski palców i zdjęcia  z kartotek, jak przestępców, ludzi, którym odebrano dom i ojczyznę, skazano na tułaczkę lub wymordowano w obozach… 
Trzeba o tym mówić, nie wolno zapomnieć… a tymczasem wspomnienia p. Marianny Gryni ze Środy, 80- latki mieszkającej w Warszawie, nie doczekały się zainteresowania wydawnictw. Zostały wydane 2 książki – ale przez samą panią Mariannę. Ona też wywalczyła upamiętnienie ofiar poprzez pomnik w Konstantynowie Łódzkim. Padają pytania o odszkodowania wojenne,  zadośćuczynienia, ale polityka jest bezlitosna…
Jak wycenić, obrachować ludzkie łzy?
Jak przeliczyć utracone bezpowrotnie
Dni, marzenia i sny?
Czym zapłacić za cierpienia,
Śmierć i straty?
Młodość naznaczoną bólem,
Dzieciństwo bez mamy i taty?
Weksle wojny wciąż pokrywa
Kurz milczenia
Tylko  pamięć ma moc sprawczą
By wydobyć duchy z cienia…
Koniec części oficjalnej, poczęstunek fundowany przez Władze. Uczestnicy rozchodzą się, by w małych grupkach wymienić wrażenia, podyskutować, powspominać ,dopytać. Organizatorzy czuwają nad porządkiem i do końca zapewniają miła atmosferę. 
Warto było… nie żal leniwego popołudnia, to był dobrze przeżyty czas. Ogromne podziękowania dla ludzi, którzy z uporem i pasją pielęgnują te nasze korzenie, byśmy nie ulecieli z wiatrem, pozbawieni oparcia. Dziękuję! 
  Violetta Nowak
Powrót
Drukuj
Pdf
Wyraź
opinię